Pokazywanie postów oznaczonych etykietą sylvia plath. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą sylvia plath. Pokaż wszystkie posty

środa, 20 listopada 2013

"Niepokojące Muzy" Sylvii Plath i Giorgio de Chirico

Niektóre z motywów twórczości Sylvii Plath mają swoje korzenie w metafizycznym malarstwie Giorgio de Chirico (którego dzieła osobiście uwielbiam i gdyby nie fakt, że był mężczyzną, pewnie często by gościł na łamach tego bloga). Można nawet stwierdzić, że ten malarz-surrealista miał spory wpływ na utwory poetki. Dowodem tego są dwa wiersze Plath bezpośrednio odnoszące się do prac de Chirico, czyli  "Niepokojące Muzy" i "Na upadek bogini". Poetka zapożyczyła sobie od tego artysty nie tylko tytuły dzieł, ale i warstwę wyobrażeniową charakterystyczną dla całego malarstwa surrealistycznego i metafizycznego. Uwidacznia się to szczególnie w budowaniu krajobrazu: w zastosowaniu głębokiej perspektywy, iluzji bezkresnej odległości, występowaniu obiektów, które przeciwstawiają się prawom skończoności przestrzeni oraz długich cieni rzucanych przez postaci i budowle. To cechy charakterystyczne dla pejzaży ukazanych na obrazach de Chirico i znajdują one swój słowny, poetycki ekwiwalent w utworach Plath. Wszystko to, zarówno w malarstwie, jak i poezji służy uzyskaniu iluzji samotności, ciszy i niekończącego się czasu. (1)

Te trudne do zidentyfikowania przestrzenie Giorgio de Chirico zaludniał dziwnymi figurami manekinów, których ciała czasami przypominają kamienne kolumny, a głowy bez indywidualnych rysów – nieporuszone oblicze księżyca. Były to, jak pisze badaczka Krystyna Janicka: „twory człekokształtne, o gładkich jajowatych głowach, pozbawionych wszelkich wklęsłości i wypukłości (...) naznaczone liniami przypominającymi krawiecki ścieg. (2)” Podobne sylwetki opisane są w niektórych wierszach Plath. Ich dwuznaczność, nieokreśloność miejsc, w których się znajdują wyrażają przerażający, nieprzystępny dramat psychiki podmiotu lirycznego. Nie jest to świat  znajomy dla ogółu ludzi, ale takie właśnie były założenia artystyczne de Chirico – obraz miał być odbiciem głębokiego, tajemnego doznania. Dzieło sztuki ma wykraczać poza ludzkie ograniczenia. (3) 

Nie ma wątpliwości, że Sylvia Plath była zafascynowana twórczością Giorgio de Chirico. 29 marca 1958 roku  wypisała w swoim pamiętniku fragmenty jego różnych tekstów, które zrobiły na niej największe wrażenie.

Niepokojące Muzy
Giorgio de Chirico "Niepokojące Muzy", źródło: wikipaintings.org

Wiersz „Niepokojące Muzy” jest skierowany do matki, przywołane w nim są postaci trzech kobiet – Muz, które nieustannie, od dnia chrzcin osoby mówiącej jej towarzyszą. Muzy te mają odrażający i zniechęcający wygląd – ich straszne, łyse i pozszywane głowy są bez ust i bez oczu. Ich obraz przypomina postaci z obrazów Giorgio de Chirico. Podmiot liryczny nie może się od nich uwolnić, gdyż, jak mówi, dzień i noc:
"Czuwają one w ciężkich szatach z kamienia,
Twarze ich puste jak dzień much narodzin,
A cienie długie w zachodzącym słońcu,
Co nie nabiera blasku ani nie gaśnie."
Ich towarzystwo budzi przerażenie, jednak jak twierdzi osoba mówiąca w wierszu: "żadna chmura na mym czole/ Nie zdradzi, w czyim towarzystwie przebywam."

Innym motywem zawartym w wierszu „Niepokojące Muzy” a wywodzącym się z malarstwa Giorgio de Chirico jest wyobrażenie stania w cieniu. Malarz ukazywał w swoich obrazach długie, martwe cienie a upodobanie do nich tak tłumaczył: „Więcej zagadki jest w cieniu człowieka idącego w słońcu niż we wszystkich przeszłych, obecnych i przyszłych religiach.”(4) Cień rzucony przez postać ludzką w poezji Sylvii Plath wydaje się również związany z zagadnieniem tajemnicy, obszarów niedostępnych i nierozpoznanych. Jest to także metafora znajdowania się pod czyimś wpływem, podmiot liryczny wyznaje zaznaczając swoją odrębność:
"Lecz jak skamieniała stałam z boku
W cieniu rzucanym przez te matki chrzestne
(...)
Cienie rozrastały się, światła gasły."

 Źródła:
1. J. Kroll, "Chapters in a Mythology: The Poetry of Syvia Plath”, Sutton 2007
2. K. Janicka, „Surrealizm”, Warszawa 1975
3. K. Janicka, op. cit.
4. Cyt. za: K. Janicka, op. cit., s. 67


Wiersz „Niepokojące Muzy” w przekładzie Teresy Truszkowskiej z tomu S. Plath „Wiersze”, Kraków 1992

wtorek, 8 października 2013

Sylvia Plath - fashion victim?

Złuda greckiego determinizmu
Płynie w zwojach jej togi,
Jej bose
Stopy zdają się mówić:
Doszłyśmy dotąd, to już kres.
(S. Plath: „Krawędź”)

Sylvia Plath - fashion victim?

W czerwcu 2013 roku magazyn „Vice” opublikował skandaliczną sesję zdjęciową. Fotografie te zniknęły ze strony internetowej magazynu pod wpływem negatywnych komentarzy dzień po tym, jak się tam pojawiły. Sesja zatytułowana „Ostatnie słowa” ukazuje modelki wystylizowane na znane pisarki, m.in.: Sylvię Plath, Virginię Woolf, Charlotte Perkins Gilman. Nie byłoby w tym nic skandalicznego, gdyby nie fakt, że zdjęcia przedstawiają kadry z ostatnich chwil życia artystek, tuż przed ich samobójczą śmiercią. Dlatego na jednym ze zdjęć widzimy modelkę jako Sylvię Plath siedzącą przed otwartym piekarnikiem, na innym modelka wystylizowana na Virginię Woolf wchodzi z kamieniem do rzeki. Jedna modelka leży na chodniku po upadku z siódmego piętra – tak pożegnała się z życiem poetka Elise Cowen. Wśród kontrowersyjnych zdjęć znajduje się także „scenka” z ostatnich chwil życia Charlotte Perkins Gilman, która udusiła się za pomocą chloroformu oraz tajwańskiej pisarki Sanmao, która powiesiła się używając do tego damskich rajstop. Przez wielu za najbardziej niesmaczne zdjęcie zostało uznane to, które nawiązuje do historyczki i dziennikarki - Iris Chang. Naśladująca ją dziewczyna siedzi w samochodzie z pistoletem w dłoni skierowanym lufą w stronę ust. Jest też zdjęcie wystylizowane na jedną z nieudanych samobójczych prób Dorothy Parker – modelka z okrwawionymi nadgarstkami stoi nad umywalką z żyletką w dłoni.

Wszystkie zdjęcia zostały opatrzone datą urodzin i śmierci każdej artystki, a także wzmianką, w jaki sposób dana kobieta pożegnała się z życiem. Notki te pojawiły się obok typowych dla sesji modowych informacji o markach i cenach ubrań oraz dodatków pokazanych na zdjęciu.

Czym jest ta sesja? Estetyzacją śmierci oraz choroby psychicznej? A może próbą oswojenia tych tematów? Wiele osób i instytucji (m.in. feministyczny portal Jezebel czy organizacje charytatywne pomagające osobom z zaburzeniami psychicznymi) skrytykowało sesję, uznając ją za niesmaczną. Sesja zdjęciowa „Ostatnie słowa” została stworzona na potrzeby projektu 2013 Fiction Issue, który dedykowany jest kobiecej sztuce: pisarkom, fotografkom, ilustratorkom, malarkom i innym twórczyniom. W odpowiedzi na negatywne komentarze i oburzenie magazyn „Vice” wypuścił tekst tłumaczący, że publikowane na jego łamach sesje zdjęciowe są zawsze niesztampowe i tworzone z artystycznym zamysłem. Ich celem jest stworzenie wysoce artystycznych obrazów, a moda stanowi wyłącznie punkt odniesienia.

Niestety, zdjęcia z sesji „Ostatnie słowa” nie mają w sobie ani trochę tego artystycznego wydźwięku –tragiczna śmierć artystek w niej przedstawionych została sprowadzona do estetycznego obrazka, który został odarty z tego, co artystki te przekazywały w swojej twórczości. Można powiedzieć, że odebrane zostały im te tytułowe „Ostatnie słowa”. Co prawda modelka wystylizowana na Charlotte Perkins Gilman – autorkę opowiadania „Żółta tapeta” znajduje się w pomieszczeniu z żółtymi ścianami, a sam tytuł sesji zdjęciowej to również tytuł jednego z wierszy Sylvii Plath, jednak zdjęcia te pozbawione są śladów znajomości dzieł i obrazowania charakterystycznego dla artystek. Bo gdyby go posiadały, Sylvia Plath na zdjęciu nie kontemplowałaby piekarnika w sukience projektu Chloë Sevigny i butach marki Bass, tylko miałaby na sobie togę i byłaby boso…

Fashion

A wargi właśnie krwawiły,
Zakrwawione spódniczki!
(S. Plath: „Maki w lipcu”, przeł. J. Hartwig)

Fizyczność człowieka to ważny motyw w poezji Sylvii Plath, a obrazy ciała pełnią zasadniczą funkcję w tych utworach. Sylvia Plath zaliczana jest do nurtu wyznania obecnego w poezji amerykańskiej. Twórczość taką charakteryzuje przede wszystkim odejście od postawy bezosobowego poety - zacieranie różnicy między poetą a bohaterem (podmiotem lirycznym), przez co poezja nabiera cech autobiograficznych. Właśnie taki charakter wierszy Sylvii Plath sprawia, że motywy somatyczne są czymś w rodzaju pryzmatu, poprzez który poetka widzi i opisuje świat, samą siebie w nim. Zdarza się, że ukazane w wierszach Sylvii Plath ciało jest nagie. Nagość jest znakiem bezbronności, osoba mówiąca w tych wierszach często odczuwa strach przed byciem obnażoną. Ubranie stanowi pancerz ochronny. W wierszu „Zlot pszczelarzy” podmiot liryczny zna swoją słabość, czuje się niepewnie i wyznaje: Moja lekka, letnia sukienka wcale mnie nie chroni, gdyż jako jedyna z ukazanych w nim  osób z początku nie ma na sobie odpowiedniego stroju, który nie tylko chroniłby przed pszczołami, ale przed nadchodzącym, niewiadomym zagrożeniem. Ta sytuacja  wywołuje w niej uczucie zagubienia oraz osamotnienia. Wyraża to w słowach: Jestem goła jak kurza szyja, czy nikt mnie nie kocha? W obliczu niewiadomego chciałaby się schować – ochronić swoje ciało. Pomoc na szczęście nadchodzi i, jak mówi podmiot liryczny, sekretarka pszczelarza (…) Zapina mi mankiety i fartuch od kolan po szyję./ Teraz (...) pszczoły mnie nie zauważą.
Motywów ubioru odnajdziemy wiele w poezji Sylvii Plath. Są one nacechowane autobiograficznie, zniekształcone przez cierpiącą, depresyjną psychikę poetki. W wierszu „Docierając tam” pojawia się metafora: W zwęglonych sukniach, w masce śmierci, natomiast bohaterka utworu „Śmierć i spółka” ukazana jest: W draperiach swych jońskich/ Szat śmiertelnych. Skąd w tej poezji metafory nawiązujące do motywów starożytnych? Jak pisze Sylvia Plath w wierszu „Chirurg o 2 nad ranem”: Ciało ma coś rzymskiego. Dla poetki śmierć była rytuałem, który należy celebrować w należyty sposób, stąd obrazy odświętnych szat, welonów, bosych stóp...

Victim

Najbardziej skandaliczne w sesji „Ostatnie słowa” magazynu „Vice” wydaje się to, że jej bohaterki zostały pozbawione swojego głosu. Dla twórców sesji nieważne stały się ich dokonania, życie, problemy, najważniejsze, że popełniły samobójstwo, które przecież często też jest skandalem. Fakt ten został wykorzystany komercyjnie – nie od dzisiaj wiadomo, że skandal czy prowokacja doskonale przyciąga uwagę, generuje odsłony w Internecie i najlepiej sprzedaje. Na przykład rajstopy, na których przy okazji można się jeszcze powiesić. Autorów zdjęć nie interesowało to, że osoby te były prawdziwe, miały problemy, cierpiały, a ich samobójstwo świadczy o tym, jak bardzo to cierpienie było nie do zniesienia.
Sylvia Plath pomimo tego, że w życiu i swojej twórczości przykładała wagę do wyglądu i fizyczności, 50 lat po swojej samobójczej śmierci stała się fashion victim. W sesji „Ostatnie słowa” zamiast księżycowej sukni i żałobnego welonu otrzymała designerską sukienkę.

A jakie były „Ostatnie słowa” Sylvii Plath?

Nie chcę zwyczajnej skrzynki, chcę sarkofagu
W tygrysie pręgi z twarzą
Okrągłą jak księżyc, spoglądającą ku górze.
Chcę na nich patrzeć, kiedy przyjdą
Wykopywać korzenie spośród niemych minerałów.
Widzę ich już dziś, ich blade twarze odległe jak gwiazdy.
Teraz są jeszcze niczym, nie są nawet dziećmi.
Wyobrażam ich sobie bez ojców i matek, jak pierwszych bogów.
Będą się zastanawiać, czy byłam kimś ważnym.
Powinnam ucukrować i przechowywać swoje dni jak owoce!
Moje zwierciadło zachodzi mgłą –
Jeszcze kilka oddechów, a przestanie cokolwiek odbijać.
Kwiaty i twarze bieleją jak płótno.

Nie wierzę duchowi. Ucieka jak para.
W snach, przez otwory ust i oczu. Nie mogę go powstrzymać.
Pewnego dnia nie wróci. Z rzeczami jest inaczej.
Trwają i zachowują swój szczególny połysk
Rozgrzewane dotykiem. Niemal mruczą.
Gdy ostygną podeszwy moich stóp,
Pocieszy mnie niebieskie oko mojego turkusa.
Zostawcie mi moje miedziane rondle, pozwólcie moim słoikom z różem
Kwitnąć wokół mnie jak nocnym kwiatom o pięknym zapachu.
Zawiną mnie w bandaże i złożą moje serce
U moich stóp w schludnej paczuszce.
Z trudem się rozpoznam. Będzie ciemno,
Blask tych drobnych przedmiotów będzie słodszy od twarzy Isztar.

(przeł. J. Hartwig)

Wszystkie cytaty pochodzą z tomów:
S. Plath: "Poezje wybrane", Wydawnictwo Literackie Kraków 204,
S. Plath: "Ariel"

środa, 24 lipca 2013

Sylvia Plath i Ted Hughes

W college’u, pod wpływem lektury „Zakochanych kobiet” D. H. Lawrence’a Sylvia Plath notuje: 
„Planuję nie wychodzić za mąż – lecz pozostać inteligentną, dojrzałą istotą ludzką” (cyt. za D. Middlebrook „Jej mąż: Ted Hughes i Sylvia Plath”, przeł. P. Łopatka, str. 73). 
Z kolei Ted Hughes uważał, że małżeństwo z Sylvią Plath było mu przeznaczone. W swoich „Listach urodzinowych” pisze: „Skojarzył nas układ słoneczny”.

Ona: urodziła się w 1932 roku, w miejscowości  Jamaica Plain koło Bostonu. Jej rodzicami byli Otto i Aurelia Plath. Ojciec zmarł, gdy Sylvia miała 8 lat. Motyw skomplikowanej miłości do ojca przewija się w całej twórczości poetki. Podobnie jak motyw śmierci i próby samobójczej, którą młoda artystka podjęła na pierwszym roku nauki w Smith College w Northampton. Po tym zdarzeniu Sylvia była leczona w szpitalu psychiatrycznym McLean Hospital w Belmont koło Bostonu. Ten okres życia stał się kanwą do powstania jedynej powieści Sylvii Plath pt. ”Szklany klosz” (napisanej w 1963 roku). W 1955 Sylvia Plath wyjechała jako stypendystka Fulbrighta na studia do Anglii, gdzie poznała Teda Hughesa, poślubiła go w 1956 roku. Pierwszy tom poezji Plath wydała w 1960 roku, w tym samym roku urodziła pierwsze dziecko – córeczkę Friedę. W trakcie separacji, do której doszło w 1962 roku w związku z romansem Teda z inną kobietą, Sylvia zamieszkała z dwójką dzieci w Londynie. Poetka bardzo ciężko zniosła rozstanie z mężem, a także zimę przełomu lat 1962/63. W tym okresie napisała swoje najbardziej poruszające i depresyjne utwory – wiersze pt. „Tatuś”, Kobieta Łazarz”, „Ariel”, „Krawędź”. Sylvia Plath popełniła samobójstwo przez zatrucie gazem w lutym 1963 roku.
Cała  twórczość  tej  autorki przesycona jest autobiografizmem. Sylvia Plath zaliczana jest, obok m. in. Roberta Lowella, Theodore'a Rothke, Stanleya Kunitza i Anny Sexton, do nurtu wyznania obecnego w poezji amerykańskiej. Plath analizuje swoje wewnętrzne przeżycia, wprowadza czytelnika w swój osobisty świat, gdzie codzienne czynności i zwykłe życie przeplatają się z najbardziej skrywanymi obsesjami, motywami mrocznej przemocy i śmierci.

On: angielski poeta urodzony w 1930 roku Mytholmroyd, West Yorkshire. Ted Hughes studiował anglistykę, antropologię i archeologię w Pembroke College w Cambridge. Jego pierwsze utwory ukazywały się w założonym przez siebie i kolegów czasopiśmie - St. Botolph's Review. To właśnie na przyjęciu z okazji wydania pierwszego numeru pisma poznał Sylvię Plath. Pobrali się po czterech miesiącach znajomości. W 1962 roku poznał Assię Wevill, która stała się jego kochanką. To z powodu tego romansu ogłosili z Sylvią Plath separację. Po śmierci Plath zamieszkał z Assią w Court Green. Assia Wevill w 1969 roku również popełniła samobójstwo zabijając także swoją i Hughesa 4-letnią córkę. Ted Hughes w swojej twórczości przedstawiał świat natury, zagadnienia z mitologii i antropologii. Jego pierwszy tom poezji „Jastrząb w deszczu” (1957) zdobył uznanie krytyków i nagrodę Galbraith. Jednym z bardziej znaczących jego tomów jest „Kruk”. Ted Hughes pisał także opowieści dla dzieci. Zmarł w 1998 roku. 

Oni: namiętność, pasja, sztuka, ambicja – tymi słowami można określić to, co łączyło Sylvię Plath i Teda Hughesa. To Ted Hughes był bardziej cenionym i popularnym poetą od Sylvii. Jej popularność przyćmiła jego dopiero po jej samobójczej śmierci. W 1965 roku ukazał się tom „Ariel” (przygotowany do druku przez Hughesa), który w pełni ujawnił oryginalny i żywiołowy talent Plath. Można powiedzieć, że Sylvia żyła w cieniu swojego męża, nie czuła potrzeby rywalizowania z nim na polu literackim, co więcej cieszyła się, że pierwszy wydał książkę, że to ona będzie mogła pójść w jego ślady. Dlatego „po rozstaniu z mężem (kiedy jeden po drugim zaczęły powstawać wiersze z tomu Ariel) poczuła się wyzwolona z więzów, z których istnienia nie zdawała sobie wcześniej sprawy.” (cytat za E. Wagner „ Sylvia Plath I Ted Hughes”, przeł. T. Kunz, str. 13)

Sylvia Plath i Ted Hughes inspirowali się nawzajem. W twórczość poetki, ze względu na jej autobiograficzny charakter, Ted Hughes ma szczególne miejsce. Niestety jego wizerunek tam nie zawsze jest pozytywny. Mężczyzna często ukazany jest jako bezwzględny olbrzym, sprawca opresji i cierpienia (zarówno fizycznego, jak i psychicznego) kobiety. Takie wiersze Sylvii Plath jak: „Strażnik więzienny” i „Detektyw” wynikają z doświadczeń związanych ze zdradą, jakiej dopuścił się mężczyzna. W wierszu „Pościg” brutalne i niszczące męskie pożądanie symbolizowane jest przez panterę biegnącą za uciekającą przed mężczyzną kobietą. Sylvia Plath „Panterą” nazwała również Teda w swoim dzienniku dnia 10 marca 1956 roku. Było to na początku ich znajomości, gdy  dowiedziała się, że  przyjechał on do Cambridge, gdzie przebywała: 
„Ach, jest tutaj; mój czarny drapieżnik; (...) Pantera zbudziła się i krąży znów wokół, czai się (...)” (S. Plath, Dzienniki 1950-1962, oprac. Karen V. Kukil, przeł. J. Urban i P. Stachura , Warszawa 2004, s. 224)
Jaki wpływ na twórczość Teda Hughesa miała Sylvia Plath? 
„Przez większą część życia Ted Hughes nie odsłaniał się bezpośrednio w swojej sztuce. Kierował się ku rzeczywistości zewnętrznej (…) Zwracał się w stronę świata natury, w stronę mitologii i antropologii (..)” (cyt. za E. Wagner, str. 6) 
Pilnie strzegł swojej prywatności, nie udzielał wywiadów, nie wypowiadał się na temat życia z Sylvią Plath czy Assią Wevill i samobójczej śmierci obu pań. Tak było do czasu opublikowania zimą 1998 roku tomu „Listy urodzinowe”, który okazał się najbardziej intymną i osobistą książką Teda Hughesa. Wiersze składające się na ten tom odsłoniły jego serce i tłumione przez ponad trzydzieści lat emocje. „Listy urodzinowe” to poetycka opowieść o spotkaniu Teda i Sylvii, o ich miłości, małżeństwie, życiu rodzinnym. Podczas odbierania nagrody Forward za ten tom poeta tak powiedział o „Listach urodzinowych”: 
„to zbiór sytuacji lirycznych, w których próbowałem nawiązać bezpośredni, duchowy kontakt z moją pierwszą żoną, nie myśląc o stworzeniu wiersza, myśląc przede wszystkim o przywołaniu jej obecności i poczucia, że gdzieś tam docierają do niej moje słowa. (cyt. za: E. Wagner, str.31) 
Poezja ta jest rodzajem rozmowy, intymnego dialogu. Poeta nawiązuje do wierszy Sylvii, wkracza w jej świat wyobraźni, analizuje jej metafory, pojawiają się też wiersze o takich samych tytułach jak utwory Plath.

sylvia plath ted hughes
fragmenty wierszy: "The Blue Flannel Suit" T. Hughes i "Daddy" S. Plath

Sylvia Plath i Ted Hughes – związek pełen namiętności, sprzeczności i pytań. Między innymi o to, czy  Ted Hughes porzucił żonę skazując ją na samotną śmierć oraz czy związek z nim tłumił poetycki głos Plath (jak uważał ruch rozwijający się w latach 60 i 70 XX wieku feministyczny). 

książki o Sylvii Plath
obowiązkowe lektury związane z osobami Sylvii Plath i Teda Hughesa

wtorek, 18 grudnia 2012

10 moich ulubionych motywów twórczości Sylvii Plath

1. "Jestem, je-stem, je-stem"/ "I am. I am. I am."


Serce bijące rytmie "I am. I am. I am." to motyw pojawiający się dwukrotnie w powieści "Szklany klosz".
Pierwszy raz w momencie, kiedy główna bohaterka - Esther Greenwood próbuje się utopić, jednak jej ciało jest na tyle zdeterminowane, aby przetrwać, aby żyć. Kiedy walczy z wypychającą ją na powierzchnię wodą, jej serce bije coraz mocniej.
Poniżej fragment powieści:
Postanowiłam płynąć, aż się zmęczę, żeby mi nie starczyło sił na powrót. Rytmicznym ruchom rąk i nóg towarzyszyło głuche bicie mojego serca. W uszach szumiała mi krew, jak motor samochodu.
Jestem, je-stem, je-stem, je-stem.
(S. Plath "Szklany klosz", przeł. Mira Michałowska) 
Drugi raz ten „znajomy rytm serca” Esther słyszała również w obliczu śmierci, tym razem podczas pogrzebu przyjaciółki.

Ten sam motyw artystka zawarła  w wierszu "Samobójstwo przy Egg Rock". Samobójca leży w otoczeniu miejskiego krajobrazu
A jego krew wybijała odwieczny rytm
Jestem, jestem, jestem.

Bardzo lubię ten motyw. Wśród charakterystycznych dla Plath obrazów rozkładu i śmierci to bijące serce jest oznaką prawdziwego życia. Mnie również zainspirował ten motyw do stworzenia poniższej ilustracji.

gosiarysuje.pl

2. Totem

James Georg Frazer w swoim wielkim dziele "Złota Gałąź", którym fascynowała i inspirowała się Sylvia Plath występuje motyw totemu jako "swoistego pojemnika, w którym człowiek przechowuje własne życie" (cytat za: Ercia Wagner "Sylvia Plath i Ted Hughes"). Erica Wagner twierdzi, że takim totemem w  poezji Sylvii  Plath często bywa serce, jak w poemacie  "Trzy kobiety":

To jak gdyby wyjąć serce
Nałożyć mu twarz i puścić między ludzi (tł. J. Rostworowski) 

Podobny obraz zbiornika na życie zawarty jest w "Tulipanach", gdzie podmiot liryczny, któremu choroba odebrała energię i chęć do życia, stwierdza:  

Mam niechęć do bagażu.
Mój neseser z lakierowanej skóry przypomina czarne pudełko z pigułkami. 
(Poezje Wybrane, tł. J. Hartwig)

Również tutaj występuje motyw ciała – pojemnika na duszę i to, co się na nią składa, czyli wspomnienia, serdeczne skojarzenia, uczucia. Osoba mówiąca wypiera się tego wszystkiego, więc wyznaje:  

Puściłam luzem mój trzydziestoletni statek z ładunkiem
Trzymający się uparcie mojego nazwiska i adresu.

3. Papier

Płaski, cienki,  delikatny,blady - te wszystkie  określenia zastąpione są w poezji Sylvii Plath metaforą papieru

W wierszu „Tulipany” podmiot liryczny przygląda się sobie i stwierdza: I widzę siebie, płaską, śmieszną sylwetkę wyciętą z papieru

Z kolei  w wierszu "Kandydat" kobieta na początku jest naga jak kartka.

4. Powtórzenia

Często pojawiają się w poezji Sylvii Plath. Kiedyś czytałam, że są one nie tylko  dlatego, żeby nadać rytm utworom, ale i dlatego, że Sylvia Plath cierpiała na nerwicę natręctw, która jakby wymusza powtarzanie pewnych czynności. W tym przypadku jest to powtarzanie fraz wiersza.

"Grzyby" (fragm)
O trochę albo o nic.
A takie mnóstwo  nas!
A takie mnóstwo nas!

"Maki w lipcu" (fragm.)
Lub wy sączcie we mnie swoje soki, w tej szklanej kapsułce
upijcie i uciszcie.

Ale bez barwy. bez barwy.

"Tatuś"(fragm.)
Nie wystarczysz mi już, nie wystarczysz
Mi już, czarny busie,
W którym mieszkać musiałam jak noga
(...)

5. Giorgio de Chirico

Badacze zauważają duży wpływ malarstwa surrealistycznego Giorgia de Chiro na twórczość Sylvii Plath. Dowodem tego są dwa wiersze Plath bezpośrednio  odnoszące się do prac de Chirico: "Niepokojące muzy" (taki sam tytuł ma obraz malarza) oraz "Na upadek bogini". Badaczka Judith Kroll zauważa, że poetka zapożyczyła sobie od tego twórcy warstwę wyobrażeniową charakterystyczną dla malarstwa surrealistycznego i metafizycznego. Uwidacznia się to szczególnie w budowaniu krajobrazu w zastosowaniu głębokiej perspektywy, iluzji bezkresnej odległości, występowaniu obiektów, które przeciwstawiają się prawom skończoności przestrzeni oraz długich cieni rzucanych przez postaci i budowle. To cechy charakterystyczne dla pejzaży ukazanych na obrazach de Chirico i znajdują one swój słowny, poetycki ekwiwalent w utworach Plath.

Charakterystyczne dla malarza manekiny również znalazły się w poezji Sylvii Plath, m.in. w wierszu "Monachijskie  manekiny".

alt
Giorgio de Chirico "Niepokojące muzy" źródło: twoja-galeria.eu

6. Kamień

W wielu utworach Sylvii Plath natur, przyroda ukazana jest jako żywioł potężny, pełen życia i energii. Jednak zawsze w obrazowaniu poetki pojawia się kamień - nieporuszony, ciężki, zimny i cichy. Przykładowo, podmiot liryczny utworu List miłosny znajduje się pomiędzy kamieniami, tak jak one jego ciało jest nieporuszone, lico z bazaltu nie zdradza żadnych uczuć. Takie otoczenie ma wprowadzać atmosferę alienacji, braku miłości. Metafora ciała-kamienia oznacza wyobcowanie, niemożliwość wyrażenia siebie jak w wierszu Dwoje obozujących w krainie chmur, gdzie podmiot liryczny mówi: Przywieram do ciebie niema jak skamielina. Potwierdź mą obecność.

7. Czerwień

Najbardziej intensywny kolor w poezji Sylvii Plath.

Moje czerwone włókna płoną jak druciana ręka. ("Wiąz)

Dwanaście czerwonych ciężarków ołowiu wokół mojej szyi. ("Tulipany")

Ta czerwona ściana wciąż wibruje:
Czerwona pięść,co otwiera się i zaciska,
("Obawa")

8. Rana

Rany jako motyw pojawiają się w wielu wierszach Sylvii Plath. Doświadczeniu ich towarzyszy  zazwyczaj szereg dolegliwości, takich jak: strumień krwi, siniaki, blizny i przede wszystkim ból. Głębokie wniknięcie przez poetkę w naturę ich przeżywania często odsłania materialny, czysto cielesny wymiar cierpienia. 

Jestem jak rana opuszczająca szpital.
Jestem nie zagojoną raną, na którą machnięto ręką.
("Trzy kobiety")

Wiersz "Cięcie" (ang. "Cut", różnie bywa tłumaczony ten tytuł) cały jest opisem rany, która powstała podczas krojenia cebuli. Sylvia Plath stosuje ciekawe metafory w celu opisania tego skaleczenia.

Z rozcięcia wybiega milion żołnierzy,
A każdy w czerwonej kurtce.
Po czyjej są stronie?

9. Medycyna

W twórczości Sylvii Plath medycyna jest pewnego rodzaju siłą, która daje lekarzom nadprzyrodzone zdolności, a pacjentom często strach (uciekająca Esther Greenwood po tym, jak dowiedziała się, że będzie poddana elektrowstrząsom to jedna z najbardziej sugestywnych scen w "Szklanym kloszu")
Poza tym Sylvia Plath często ukazuje ciało w przestrzeni szpitalnej, podlegające rekonwalescencji,  znajdujące się pod wpływem działania różnych lekarstw, środków przeciwbólowych czy nasennych. Wiele osobistych doświadczeń złożyło się na medyczne obrazowanie w twórczości tej poetki.
W twórczości poetki występuje motyw lekarza-opresora wykorzystującego swoją wiedzę w celu wywołania u pacjentki poczucia słabości i zagubienia oraz lekarza-boga, który włada chorymi ciałami i o organizmie człowieka mówi z dumą: Ja go udoskonaliłem ("Chirurg o 2 nad ranem").

10. Twarz

Wiersze Sylvii Plath oraz jej osobiste zapiski świadczą, że poetka była niezwykle uwrażliwiona na ludzkie oblicze i to, co ono sobą reprezentuje. 10 stycznia 1953 roku Plath, oglądając swoje zdjęcie zanotowała w dzienniku: Popatrzcie na tę brzydką, martwą maskę i zapamiętajcie ją dobrze. Kredowobiała maska, za którą ukryta jest martwa, wysuszona trucizna, jak anioł śmierci. Właśnie tym byłam na jesieni. Nigdy więcej już nie chcę taka być. Wydęte usta, smutna mina, przymknięte, pozbawione wyrazu oczy: objawy wewnętrznej zgnilizny. (S. Plath Dzienniki 1950-1962, przeł. J. Urban, P. Stachura)
W swoich wierszach poetka zawarła wiele rozważań na temat twarzy:

- jej braku

I widzę siebie, płaską, śmieszną sylwetkę wyciętą z papieru, (...)
Bez twarzy, bo zawsze chciałam zatrzeć swoją twarz.
("Tulipany")

- przypominającej księżyc

Księżyc nie jest bramą. To twarz o swych własnych prawach,
Biała jak kłykcie i strasznie zdenerwowana.
(...) milczy,
Rozdziawiając wielkie "O" swej bezdennej rozpaczy
("Księżyc i cis")

- pojawiają się też poszczególne elementy twarzy: oczy, usta

Najpierw usta, doniesiono o ich zniknięciu
W następnym roku. Były nienasycone
I za karę zawieszono je jak brunatny owoc,
By skurczyły się i wyschły.
("Detektyw")

Twe jasne oko jest czymś skończenie pięknym.
Chcę wypełnić je tęczą barw i stadem kaczek,
Zwierzyńcem nowości,
(...)
Sadzawko, w której powinny odbijać się
Wspaniałe i klasyczne obrazy.
("Dziecko")